Skąd ta moda na dzierganie?

Zabawię się w skojarzenia. Na myśl o robieniu na drutach, jeszcze kilka lat temu, w mojej głowie pojawiał się taki obraz: starsza pani, a może nawet babcia, siedzi w fotelu, ma na nosie okulary i dzierga skarpetki na zimę. Jakże miłe spotkało mnie zaskoczenie, jak sama zainteresowałam się tym tematem i weszłam trochę niepewnie w świat dziewiarski. To już nie jest tylko domena starszych pań. Zauważyłam, że obecnie w środowisku dziergaczy prym wiedzie młode pokolenie. I uważam, że to fantastycznie. Ale właściwie skąd się to wzięło?

Na początku opowiem Wam, jak było ze mną. Wszystko zaczęło się jak byłam w ciąży. Lekarz zalecił mi odpoczynek i wypisał zwolnienie. Przez pierwsze tygodnie, w związku z zakazem forsowania się, nadrobiłam zaległości w literaturze i filmach. Po tych kilku tygodniach dopadło mnie zmęczenie materiału. Już nie mogłam patrzeć na telewizor, laptopa czy czytnik. Stwierdziłam, że muszę się zająć czymś kreatywnym i znaleźć sobie takie hobby, na które pozwalała mi ówczesna sytuacja. Zawsze ciągnęło mnie do szycia i generalnie szeroko pojętego rękodzieła. Dawno temu próbowałam nauczyć się robić na drutach – bezskutecznie. Z szydełkiem podobnie. Aż pewnego wieczoru przeglądając YouTube i szukając inspiracji nagle trafiłam na tutorial z Amigurumi. I to było to! Od razu połknęłam bakcyla. Następnego dnia zamówiłam swoje pierwsze szydełko, włóczki i zaczęłam robić. Zaczęło się od małych projektów, przez coraz większe i bardziej wymagające. I mimo że ciąża już się dawno temu skończyła (na szczęście!) to pasja została.

Najbardziej w dzierganiu pociąga mnie zrobienie czegoś własnoręcznie. Zastawiając się nad tym, skąd w młodych ludziach pojawiła się chęć do dziergania, przypomniałam sobie rozmowę z moją mamą kilka lat temu. Opowiadała mi wtedy, jak to było za czasów jej młodości. Wtedy najczęściej wynikało to z potrzeby, ponieważ nie było wyboru na rynku. Jeżeli chciało się coś mieć, to trzeba było to zrobić samemu. A dzisiaj? Półki sklepowe uginają się od towaru. Sądzę, że dzisiejsze dzierganie młodych ludzi, podobnie jak dawniej, wynika z potrzeby posiadania czegoś unikatowego, oryginalnego i jedynego w swoim rodzaju. A najlepszą na to metodą jest zrobić to samemu. Ograniczają nas jedynie nasza wyobraźnia i, nie oszukujmy się, także umiejętności. Zafascynował mnie trend DIY (Do It Yourself – zrób to sam), ale nie zaczęłam gardzić produktami komercyjnymi. Fajnie jest mieć wybór i różne możliwości. A cały urok filozofii DIY polega właśnie na tym – będzie dokładnie takie, jak chcesz. Ciekawa jestem, jak było z Wami i co Was skłoniło, że złapaliście za druty i szydełko.

Podzielę się z Wami wspomnieniami ze swoich pierwszych wydzierganych projektów. Pierwszy raz robię to publicznie. Wiem, wiem… Widać w tym rękę nowicjusza, ale po skończeniu byłam z siebie dumna przeogromnie. Od tego wszystko się zaczęło… a teraz żałuję, że czasami nie mam trochę więcej czasu!

Pierwszy, pierwszy!

I zaraz kolejne

Ptaszek

Potworek

Ptaszek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.