Repelenty, czyli odstraszacze

Nic tak skutecznie nie rujnuje letniego wieczoru jak wszędobylskie owady. Szczególne utrapienie mamy z komarami, które potrafią zirytować najbardziej spokojną osobę. Równie uciążliwe są kleszcze (o czym pisałam wcześniej) oraz muchy, meszki i inne dobrodziejstwa natury. W związku z tym, że złość piękności szkodzi, warto zawczasu pomyśleć o naszym komforcie. Przygotowałam dla Was obiecany tekst o repelentach. Czyli właściwie o czym? Zacznę od wyjaśnienia pojęć, których będę używać, a które często są mylone i źle rozumiane.

Repelenty to nic innego, jak po prostu środki odstraszające. Należą do specjalnej grupy pestycydów (zoocydów). Pestycydy, czyli inaczej substancje biobójcze, przeznaczone są do niszczenia, odstraszania organizmów lub zwalczanie ich w jakikolwiek sposób inny niż działanie czysto fizyczne lub mechaniczne. Wśród nich wyróżniamy zoocydy, herbicydy, fungicydy. Znacie zasadę kwadratu i prostokąta? Mówi ona, że każdy prostokąt jest kwadratem, ale nie każdy kwadrat jest prostokątem. Ta zasada sprawdza się także tutaj. Każdy repelent jest substancją biobójczą, ale nie każda substancja biobójcza jest repelentem. Repelenty działają na różne zmysły organizmów, powstrzymując je przed zbliżaniem. Natomiast środki biobójcze, jak sama nazwa wskazuje, również zabijają. Mówiąc o środkach biobójczych będę miała na myśli zarówno repelenty, jak i środki służące do zwalczania ektopasożytów, głównie kleszczy i komarów.

Wyróżnia się dwie grupy środków biobójczych: preparaty, które mogą być stosowane bezpośrednio na skórę i ubrania, oraz substancje przeznaczone do użytku wyłącznie na ubraniach, namiotach, siatkach na okna oraz moskitierach. Inny podział obejmuje związki naturalne i syntetyczne – i taki znajdziecie na mojej tablicy (całość do pobrania na samym dole).

Tyle słowem wstępu. Po krótce opiszę najbardziej popularny repelent, czyli DEET (N,N-dietylo-m-toluamid). Jest on najszerzej stosowany oraz wykazuje silne właściwości odstraszające wobec komarów, moskitów i kleszczy. Przeznaczony jest do stosowania na skórę i odzież. Miej się jednak na baczności, gdyż może powodować uszkodzenia materiałów syntetycznych. Mechanizm „odstraszania” polega na wpływaniu na percepcję owadów, co powoduje, że nie potrafią zlokalizować swojej ofiary. W preparatach rynkowych występuje on w różnych stężeniach, ale im jest ono wyższe, tym wykazuje dłuższe działanie (maksymalne stężenie = 50%). Dodatkowo, co bardzo istotne szczególnie latem, odpowiednio zaaplikowany może być stosowany razem z kremami do opalania z filtrem UV i nie traci właściwości repelentnych. Uwaga, jest łatwopalny, więc uważajcie przy ogniskach i grillach. Nie jest polecany dla dzieci poniżej 6. miesiąca życia, ale u starszych dzieci dokładnie doczytajcie, jak często można go stosować. Podobno można go bezpiecznie stosować w ciąży, ale wiecie – lepiej dmuchać na zimne i uważać. Teraz wiecie, czemu zawdzięcza taka popularność.

A czy można coś bezpiecznie stosować u dzieci? Tak, istnieje bezpieczna substancja o kosmicznej nazwie IR3535. Nie będę wnikać w szczegóły, ale jedna informacja jest kluczowa – nie jest toksyczny, a przy tym bardzo skuteczny wobec wielu owadów (komarów, kleszczy, mrówek, much, pcheł i innych). Nie powoduje podrażnień i alergii, a zapewnia efektywną i długotrwałą ochronę.

W kwestii repelentów oraz ich skuteczności bardzo ważne jest odpowiednie zastosowanie preparatu. Dlatego czytajcie ulotki i stosujcie się do zaleceń producentów. Celowo w artykule nie pojawiły się nazwy preparatów, a właściwie nie pojawiły się z dwóch powodów. Po pierwsze jest ich bardzo wiele, możecie je kupić w Internecie, w aptece i supermarkecie. Po drugie, równie dla mnie ważne, nie chcę żadnego produktu Wam reklamować i wiem, że dla chcącego nic trudnego i wszystko znajdziecie po wpisaniu odpowiedniej substancji w wyszukiwarkę.

A na koniec ciekawostka – nie byłabym sobą, gdybym nie poszukała repelentów do zrobienia DIY. I znalazłam. Sama jeszcze nie sprawdzałam jego skuteczności, ale w tym sezonie na pewno go wypróbuje. Może nie zachwyca obecność octu ale mam nadzieję, że olejki eteryczne zrobią swoją robotę i trochę zamaskują octowy zapaszek. Jeżeli macie już jakieś doświadczenia z takim ekologicznym środkiem, to dajcie znać w komentarzach.

Skład:
½ szklanki białego octu
¼ szklanki wody
20 kropli olejku eukaliptusowego
20 kropli olejku z trawy cytrynowej
10 kropli olejku citronellowego
10 kropli olejku lawendowego
I oczywiście butelka

Na koniec obiecana tablica do pobrania – Tablica – repelenty

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *