Kategoria: Lifestyle

Yarn bombing, czyli kniffiti

Źródło: Pinterest
Źródło: Pinterest
Źródło: Pinterest
Źródło: Pinterest

Spotkaliście się z takim pojęciem? Przyznam szczerze, że sama trafiłam na nie jakiś czas temu. Nie spotkałam się z nim w Polsce, bo nie jest to jeszcze tak popularne jak na zachodzie. A szkoda. Właściwie, o czym będzie ten tekst? O sztuce ulicznej wykorzystującej dzierganie. Pewnie pomyślicie, że zaraz znowu powiem „jakie to niepraktyczne!”. Nie dzisiaj.  Mój wewnętrzny pragmatyzm jest głęboko schowany i nie ma prawa głosu, ponieważ dzisiaj skupię się wyłącznie na sztuce. A ona z założenia może być niepraktyczna. Czytaj dalej…

Dzierganie jest zdrowe!

Dzisiaj będzie poważniej, bo jak mówią – ze zdrowiem nie ma żartów. To, że dzierganie sprawia przyjemność, to chyba wie każdy, kto kiedykolwiek zaczął. Poza oczywista frajdą, dzierganie stanowi formę medytacji. Tak, dokładnie – medytacji. Właśnie z tego wynika nasze późniejsze dobre samopoczucie. Istnieje ponad 70 korzyści płynących z medytacji. Spokojnie, nie będę pisać o wszystkich. Wybrałam kilka najważniejszych i najciekawszych. Na początek wyjaśnię, czym właściwie jest medytacja. Czytaj dalej…

Skąd ta moda na dzierganie?

Zabawię się w skojarzenia. Na myśl o robieniu na drutach, jeszcze kilka lat temu, w mojej głowie pojawiał się taki obraz: starsza pani, a może nawet babcia, siedzi w fotelu, ma na nosie okulary i dzierga skarpetki na zimę. Jakże miłe spotkało mnie zaskoczenie, jak sama zainteresowałam się tym tematem i weszłam trochę niepewnie w świat dziewiarski. To już nie jest tylko domena starszych pań. Zauważyłam, że obecnie w środowisku dziergaczy prym wiedzie młode pokolenie. I uważam, że to fantastycznie. Ale właściwie skąd się to wzięło? Czytaj dalej…

Nie taki akryl straszny!

Źródło: Pinterest
Źródło: Pinterest

Akryl, jako tworzywo sztuczne, towarzyszy nam w zasadzie na każdym kroku. Każdy zapewne, na jakimś etapie swojej przygody z drutami lub szydełkiem, miał z nim do czynienia. Zanim ktokolwiek się oburzy na stwierdzenie, że akryl nie jest taki zły, to jedyne, o co mogę prosić, to żebyście przeczytali artykuł do końca. Po przeczytaniu podejrzewam, że dojdziecie do jednego wniosku – nie wsadzam kija w mrowisko i jedynie podsumowuję fakty. A co z nich wynika? Pozwólcie, że własne wnioski przedstawię na końcu.

Czytaj dalej…

A gdyby tak rzucić wszystko, wyjechać w Bieszczady i hodować owce?

Przypuszczam, że każdy z nas ma czasami takie myśli – rzucić wszystko, spakować plecak i wyjechać. Zostawić za sobą obowiązki, etaty, raty kredytu i generalnie całą tę szarość życia i robić coś innego. Taka myśl kiełkuje mi w głowie średnio raz w miesiącu. Zazwyczaj wtedy, kiedy przychodzi zmęczenie materiału i potrzeba przewietrzenia głowy. W takim momencie mam ochotę wziąć pod pachę męża, dziecko i kota, zapakować najpotrzebniejsze i wyjechać z miasta. Czytaj dalej…